KSIĘGA | PRZESZŁOŚĆ | LINKI | HAZEL | ABOUT

są takie dni...

Są czasem takie dni, gdzie chciałoby się po prostu do kogoś przytulić, porozmawiać o rzeczach mało istotnych i najzwyczajniej w świecie się odprężyć. Mam taką osobę, ale jest za daleko ode mnie, by mogła spełnić moje mini-marzenie.

W takich chwilach chce się też porozmawiać z przyjacielem. Mam ich kilku, każdy bardzo solidnie dobrany, nie byle jaki - w tego typu sprawach nie stawiam na przypadki i zbiegi okoliczności. Tylko co, jeżeli każdy z nich, każdy z osobna ma swoje problemy i ja mam świadomość, że są one znacznie większe od moich? Po prostu nie chcę im „przeszkadzać”, jakkolwiek to zabrzmi. Teraz każdy może mi powiedzieć, że skoro mam takie rzeczy na uwadze, znaczy to, że nie mam prawdziwych przyjaciół, ale to nieprawda. Wiem, że ich mam, tyle, że wiem też, że smutek, który nie ma powodów, przejdzie sam z siebie, po prostu muszę się wyspać i następnego dnia uśmiechnąć się do lustra.

Cały czas czekam na cud, który odmieni moje życie. Tak bardzo go potrzebuję... Szczególnie teraz. Kiedy mi tak potwornie smutno. Po prostu mi smutno.

Mała Piwnooka Maruda

2011-10-14 | 21:34:24 | skomentuj

odmiany rzeczywistości

Wiele się dzieje i jednocześnie nic się nie dzieje. Tu się rodzą cuda i świat się przewraca do góry nogami, a razem z nim cały (mój) światopogląd. A tam wszystko jest po staremu, w zasadzie nic się nie zmienia. Chociaż...

Przy cudach czuć ukojenie, wręcz nieziemski spokój i błogość. Przy codzienności jest pewność, bezpieczeństwo i satysfakcja.

Obie te, bądź, co bądź, strony rzeczywistości się łączą i uzupełniają. Po prostu dają mi szczęście.

Cud ma na imię Julia, moja druga bratanica.
Codzienność to mój facet.

Co prawda do pełni szczęścia brakuje mi kilku drobnostek, ale cóż, wszystko w swoim czasie.

Póki co, uczę się doceniać to czym życie mnie obdarowało. I tyle.

Mała Piwnooka Maruda

2011-08-25 | 23:47:47 | skomentuj